-
Piątek, 30 września 2011
-
Za godzinę mamy gości, w pokoju nadal Armagedon, a ja nie mam zmywacza do paznokci. To sobie chociaż na necie posiedzę.
-
Komuś kodeks karny? Bo mam trzy.
-
Patrzę na książki z III roku i jestem troszkę zaskoczona, że to wszystko wkułam. A czuję się nadal tak samo głupia, jak i rok temu. :-)
-
-
Środa, 28 września 2011
-
Wtorek, 27 września 2011
-
...wyobraźcie sobie przerażenie najebanej Młodej, która obudziła się w nocy i zobaczyła nad sobą Jezusa.
-
Na ścianie w pokoju akademikowym mamy krzyż ze świecącym Jezuskiem...
-
Młoda, Młoda, Młoda, Młoda...! :)))
-
Hałasujące szpaki na drzewie czereśni. (Słuchałam, próbując zliczyć).
-
I aby nie było zbyt mdło i płaczliwie... Młoda is in the air! :-)))
-
Zaborczo chronię swoich wzruszeń. (I w końcu napiszę to opowiadanie, bo łaskoczą mnie dłonie).
-
O wiele łatwiej mnie podniecić, niż wzruszyć. (A pewien szept wzrusza mnie od wczoraj. Zakochałam się zachłannie. W piosence).
-
-
Poniedziałek, 26 września 2011
-
"Nie ma prawdy poza czarami."
-
Niekiedy przez chwilę potrafię trwać w zapomnieniu. Później się odwracam, a bywa też, że mam ochotę poczuć zapach papierosa.
-
Bach najbardziej lubi siedzieć w zlewie w kuchni, natomiast Mozart uprzejmie przywitał się z kierowniczką, która miała się nie dowiedzieć o ich istnieniu.
-
Lepiej dziś niż jutro zorientować się, że 28 wypada w środę, a nie we wtorek.
-
-
Niedziela, 25 września 2011
-
(...ja nawet nie zaczęłam się pakować, aby zwiększyć dramatyzm sytuacji).
-
(Ona przemyca teraz drące mordy koty, aby portierka się nie zorientowała, a ja nadal niespakowana).
-
Młoda w Lublinie, a ja na tym końcu świata jeszcze przez 19 godzin!
-
Dlaczego mam jechać do Lublina we wtorek, skoro mogę jutro?
-
Gdzieś między science fiction a myślami o wtorku.
-
Panie Rektorze, lubię Pana za ten dzień rektorski na dobry początek roku akademickiego. (Gdzie chcę być od 1 do 3 października...)?
-
"Pierdol dietę, zostań świnią", czyli radosne rozmowy z Młodą o jej zepsutej wadze łazienkowej.
-
Spakować. Muszę się spakować. (Młoda, Młoda, Młoda).
-
-
Sobota, 24 września 2011
-
...niech giną. A ja poczytam coś z "prawem" w tytule. Nauka odpręża. Polecam.
-
W zmęczeniu wyłączyłabym telefon, gdyby nie trzy osoby, których nie mam w zasięgu słuchu. Perfidne kilometry.
-
Prawdziwa miłość zawsze zwycięża!
-
32 godziny później nadal ich pragnę. Musztardowa spódnica nie ukoiła.
-
-
Piątek, 23 września 2011
-
Rozmowy prowadzone obrazami i zdjęciami. (I znów mam ochotę pisać, chyba się uzależniłam).
-
Rozmawiam przez telefon z koniem. Ja go wołam, on parska radośnie, Młoda się śmieje.
-
Sądzę, że gdyby kobiety częściej chodziły do fryzjera, nie potrzebowałyby terapeutów/psychologów/kochanków.
-
Idę zmienić kolor spojrzenia. Spojrzenia cudzych oczu na moje włosy.
-
-
Czwartek, 22 września 2011
-
Na emocje reaguję potrzebą pisania. Czasami publikuję, czasami wysyłam, czasami kasuję, czasami nie spisuję z myśli.
-
Czasami spotykam niezwykłych ludzi. Niespodziewanie. Powinni uprzedzać, rozczochrałabym na ich przywitanie włosy.
-
W ramach tęsknoty za I rokiem, nadmuchałam żyrafę.
-
Gdy mężczyzna chwali moje nowe buty, myślę, że jest idealny, albo chce mnie przelecieć.
-
...i okazuje się, że na lewym bucie jest brzydka rysa. Czy to nie powinno być karalne?
-
Znalazłam czółenka marzeń. Jedna para w moim rozmiarze. Mierzę, chodzę, zachwycam się, że nie czuć w ogóle tych 12cm, jestem szczęśliwa, mam na nie pieniądze...
-
Popełniłam dziś błąd. Ortograficzny.
-
[^arczit] "Arek, lat 23, chce zostać gwiazdą filmową." Z dedykacją dla.
-
Gdy nie trzeba już sobie wyobrażać.
-
-
Środa, 21 września 2011
-
Ależ mi jest. Można się zarażać.
-
Gdzieś między radosnymi wspomnieniami, tęsknotą za przeszłością, a wiedzą, że będzie tylko lepiej już za chwilę. I teraz też.
-
... i tak sobie żyjemy dzień po dniu, rzygając tęczą i obmyślając plan obronnościowy w razie ataku Niemiec na Polskę.
-
^Arczit to pipa, cipa i kurwa głupia. (Dzień dobry, blipku).
-
